04 marca

Postcrossing, czyli podróż dookoła świata bez biletów.


Pytana o hobby wymieniam „postcrossing” - moi rozmówcy mają wtedy zdezorientowane miny, uwielbiam to robić - bo po co mam od razu powiedzieć, że to wysyłanie pocztówek?

Gdy już dowiadują się co to jest, są bardzo zdziwieni i pukają się w czoło. „Pocztówki? Przecież są maile, Facebook i inne portale społecznościowe, po co Ci to?”.Spotykam się także z mega pozytywnymi reakcjami. Są osoby, które słuchają mnie z nieskrywanym zaciekawieniem, gdy opowiadam i pokazuje zdjęcia ozdabianych pocztówek. Też byłam zdziwiona, gdy odkryłam, że nie tylko ja lubię wysyłać i otrzymywać kartki, oraz że ma to swoją nazwę! Są różne serie pocztówek - to nie jest tak, że wysyłam wszystkie pocztówki z widokiem Gdyni czy Sopotu. Są serie o niebieskich kotach, flagach państw, niektórzy użytkownicy proszą o pocztówki vintage, inni o pocztówki z sowami (na przykład ja).


Pocztówki przesyłam od dziecka, zawsze prosiłam znajomych, by wysyłali mi też kartki ze swoich wakacji albo na święta. Lubiłam to oczekiwanie. Radość, która towarzyszyła mi przy otwieraniu skrzynki pocztowej. I jest tak do dzisiaj. Nawet czekolada nie daje tyle szczęścia (przepraszam za bluźnierstwo)!

Usłyszałam kiedyś o stronie postcrossing.com, postanowiłam się zarejestrować. Aktualnie konta ma tam 801,765 osób. I ciągle ich przybywa. Projekt został wymyślony przez portugalskiego studenta, Paulo Magalhãesa w 2005 roku. Połączył wszystkich miłośników pocztówek z dostępem do internetu.

Na początku miałam obawy, dopiero miesiąc później zdecydowałam się wysłać pierwszą pocztówkę. Wylosowałam panią z Niemiec, wypisałam kartkę, podałam kod ID, który jest automatycznie przydzielony do kraju i losowanej osoby (należy umieścić go na widokówce, by odbiorca wprowadził kod do systemu). Po wprowadzeniu kodu widać ile pocztówka pokonała kilometrów, na mapce zaznaczona jest droga, można dodać zdjęcie frontu. Kartki wypełnia się zwykle w języku angielskim, chyba że znasz jakiś inny lub chcesz się go nauczyć. Tutaj zamieszczam zdjęcie podglądowe:


Najlepsze jest to, że losuję osobę z Rosji, a do mnie wysyła pocztówkę osoba z np. Tajwanu. Nigdy nie wiem co znajdę w skrzynce i w jakiej ilości. Nieraz dostałam już herbatę czy dodatkową kartę w kopercie. Oczywiście, żeby nie było za pięknie, to zdarzają się osoby, które wysyłają po prostu kawałek kartonu z wydrukowaną wiadomością - nie mam obowiązku tego rejestrować (jak i wszystkiego, co pocztówką nie jest) więc tego nie robię.

Co pisać na pocztówkach?

Co chcesz! Możesz opisać siebie, swoje miasto, jakąś ciekawostkę z Polski albo nawiązać do profilu danej osoby. Ja pisałam naprawdę na przeróżne tematy, zdarzyło mi się pisać o pingwinach czy nawet podać przepis na bigos, o podobieństwach i różnicach między Polską a krajem, do którego wysyłam pocztówkę. Pomysłów jest milion, a internet jest kopalnią inspiracji.

Co daje wysyłanie pocztówek?

Na pewno radość. Dodatkowo możesz nauczyć się czegoś nowego o świecie, nauczyć języka albo po prostu poznać jakąś osobę. Wiem, że nierzadko postcrosserzy umawiają się na wysyłanie paczek np. ze słodyczami typowymi dla ich kraju albo wymieniają się herbatami. Możesz dowiedzieć się jak wygląda Twój kraj oczami cudzoziemca albo dowiedzieć się czegoś więcej o jego narodzie.

Ciekawostka: Dostałam kiedyś pocztówkę od... kota! Niestety, nie wiem na razie gdzie ona jest, ale wiosną wezmę się za segregowanie pocztówek i powkładam je do albumów, wtedy zaktualizuję wpis.

Jakie są koszty postcrossingu?

Założenie konta jest darmowe, ale w znaczki trzeba zaopatrzyć się samodzielnie. W tej chwili znaczek zagraniczny kosztuje 8 złotych. Jak tak dalej pójdzie, to za rok wracając do tego wpisu będę się cieszyła, że tak tanio kiedyś było, bo znaczki pewnie będą kosztować więcej (dlatego wiele osób zdecydowało się na wysyłanie korespondencji przez niemiecką pocztę, za pomocą strony napiszkartke.pl - wtedy koszt znaczka to 3,50 zł poniżej 7 kartek. Od 7 w górę koszt maleje do 3 zł za sztukę. To dwa razy tańsza alternatywa).

Moje początki były zwyczajne - miałam dwa mazaki i rysowałam sama obrazki, nie jestem zbyt dobra w rysowaniu. Teraz zamawiam na AliExpress albo kupuję stacjonarnie tasiemki i naklejki, wkładam naprawdę dużo serca w ozdabianie pocztówek, by odbiorcy byli mile zaskoczeni. Mamy też grupę zrzeszającą polskich postcrosserów na Facebooku, forum oraz bardzo duży wybór kartek w sklepach internetowych.
Zazwyczaj dostaję kartki z Tajwanu, Rosji, Niemiec, USA, ponieważ z tych krajów jest najwięcej użytkowników. Moim białym krukiem są Bahamy otrzymane z innej strony - postcardunited.com, która jest podobna do postcrossing.com, ale mniej przejrzysta. Jest też mniej zarejestrowanych osób i większa szansa na otrzymanie kartki z krajów takich jak Malezja czy Sri Lanka.

Bardzo się cieszę, że taka inicjatywa powstała i że ma się dobrze - dzięki temu mogę sprawiać radość sobie i innym. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, zapraszam na mojego instagrama - napisz do mnie: KLIK

Czy słyszeliście kiedyś o postcrossingu? A może macie jakieś nietypowe hobby? Zapraszam do podzielenia się w komentarzu! 

2 komentarze:

  1. Super hobby, kartka od kota nono :D Ja też zbieram pocztówki, lubię jak ktoś mi wyśle, albo przywiezie ze sobą. Najchętniej jednak zbieram te, które kupuję sobie sama w miejscach jakich byłam :) Wklejam potem do zeszytów, tam prowadzę moje kroniki wspominkowe. Także mam bilety do kina, ulotki, bilety do muzeów, pocztówki i różne inne mapy czy ciekawostki, które nadają się do wklejenia do zeszytu a4 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to też jest ekstra pomysł! Przepraszam za tempo odpowiedzi, ale nie zauważyłam komentarza :(
      Ja wolę zdecydowanie wypełnione pocztówki, one mają swoją niepowtarzalną historię.
      Dziękuję za podzielenie się pomysłem tego zeszytu, naprawdę mega.
      Pozdrawiam!

      Usuń