10 sierpnia

11 rzeczy, które zaskoczyły mnie w dorosłości.

 


Jak byłam młodsza, nie mogłam się doczekać dorosłości i wyprowadzki z domu. Myślałam, że wszystko będzie proste i przyjemne… tymczasem okazuje się, że wcale takie nie jest, ale najważniejsze jest to, że odzyskałam spokój ducha i zdrowie psychiczne. Kto z nas nie mówił: „Jak skończę 18 lat…” – tak, tak, wiem, zdobędziesz świat. Niestety, zderzenie z rzeczywistością bywa brutalne prawie tak bardzo, jak uderzenie małym palcem stopy o kant szafki. Dzisiaj wiem, że 18-stka ≠ dorosłość. I że dorosłość tak naprawdę zaczyna się po wyprowadzce, gdy musisz radzić sobie sama, a nikt nie dał instrukcji. Nagle okazuje się, że nie wiesz tylu rzeczy, między innymi, jak wypełnić ten PiT – bo ważniejsze w szkole było zabijanie naszej kreatywności i wkładanie do głowy formułek, a nie praktyczna wiedza. No ale dobrze, o systemie szkolnictwa nie dzisiaj.

Co mnie zaskoczyło w dorosłym życiu?

1. Jak będę zarabiać 2000zł, to po roku wcale nie będę miała odłożonych 18 tysięcy zł.

Dziwne, nie? Przecież właśnie w ten sposób powinno to działać! Niestety, ceny coraz wyższe, a pieniądze wciąż te same. No i zapomniałam doliczyć rachunków i kosztów utrzymania, ale to się przecież wytnie!

2.Dorośli wcale nie są mądrzejsi i lepiej zorganizowani.

Niektórzy owszem, ale jak byłam dzieckiem, to myślałam, że dorośli są poważni, mają swoje firmy, zawsze są punktualni, mają wszystko zorganizowane. Ehe, śmieję się z tego, bo mam 24 lata i bawią mnie prymitywne żarty i totalnie nie mam pojęcia, gdzie znów zostawiłam ładowarkę albo buty.

3. Fakt, że trzeba wymyślić, co będzie się jadło danego dnia. I to trzy razy.

Największy problem mam z układaniem jadłospisów oraz list, co kupować i jak jeść, żeby jak najmniej się marnowało. Wbrew pozorom, gotowanie dla jednej osoby jest trudne. Finalnie okazuje się, że kanapki też mogą być jedzone na obiad… A potem trzeba to jeszcze zrobić i posprzątać.


4. Wypłata cieszy mniej, bo wydaje się jej większość na rachunki.

Smutna rzeczywistość – dostaję pieniądze za pracę i nawet nie patrzę do końca, ile tam jest, bo i tak wszystko wydaję na pokój, w którym mieszkam. Szef mówi, że spóźni się trochę z wypłatą, to macham ręką, byle do piątego przyszła, bo muszę zapłacić za wynajem.

5. Budzisz się któregoś dnia i cieszysz się, że możesz wymienić gąbkę w zlewie na czystą.

Nalewasz obficie płynu i myjesz te talerze, będąc pod wrażeniem, jak dobrze gąbka zbiera brud. Paranoja! A więc to jest sekret szczęścia, wystarczy wymienić gąbkę, by znów dobrze się poczuć.

6. Oceny w szkole nie są ważne.

Na żadnej rozmowie kwalifikacyjnej, nigdy nikt nie zapytał mnie o wzór skróconego mnożenia i o to, czy Pampa jest krainą leżącą w Ameryce Południowej. W dorosłym życiu to się nie liczy (chyba, że ktoś mieszka w Pampie). Liczą się rzeczywiste umiejętności pod konkretną pracę. Po skończeniu studiów nie przychodzi komitet powitalny, wręczający Ci miliony w gotówce i przepisem na sukces.

7. Nie trzeba się godzić na wszystko, bo ktoś się obrazi.

Stawianie granic, nawet starszym osobom, jest potrzebne dla zdrowia psychicznego. Co z tego, że ktoś się obrazi? No to się obrazi. Nie trzeba być grzeczną i miłą osobą, kiedy ktoś narusza Twoje granice. Można protestować i uczyć się dbania o siebie.

8. Jak masz opakowanie od lodów w zamrażalniku, to prawdopodobnie są to lody, a nie koperek.

Serio! Czyli dobra informacja. Dodatkowo jak zjesz je na śniadanie, to nikt nie zrobi Ci wykładu na temat szkodliwości cukru i tego, że najpierw TRZEBA zjeść inny posiłek.



9. Ludzie są zawistni i niewiele osób życzy Ci dobrze.

To dla mnie jeden z większych szoków! Ktoś osiąga sukces, zamiast się cieszyć, trzeba go pomówić. A jeszcze jak kobieta osiągnęła sukces? „Na pewno komuś dała” – działa to na mnie jak płachta na byka. Nie dyskredytuje się niczyich osiągnięć! Podobno prawdziwych przyjaciół poznajesz po tym, jak znoszą Twoje wygrane.

10. Różnica między wypłatą netto a brutto.

Ja jestem studentką, więc nie płacę podatku, ale jak mój chłopak pokazał mi ostatnio, ile podatku oddaje państwu, to byłam bardzo zaskoczona. A od nowego roku czeka mnie to samo. (*)

11. Jak jest się dorosłym, to ma się dorosłe ubrania.

Co… Dalej mam koszulki z jednorożcami, ani garsonki ani szpilek (na szpilkach nawet nie umiem chodzić). Żadnego parasola, szarego płaszcza, a czasem jednakowych skarpetek. Nie posiadam w szafie ani jednej koszuli oraz białej bluzki. Z tego, co widzę, to wiele osób ma gdzieś to, czy mają formalny strój i czy pasuje do wieku… To dobrze! Pewnie, na odpowiedzialnych stanowiskach, typu praca w banku, elegancki ubiór jest obowiązkowy. Ale ja w życiu dążę do tego, żebym mogła się ubierać do pracy tak, jak chcę, a nie tak, jak wymagają ode mnie tego sztywne normy.


Dorosłość przyszła szybko i niespodziewanie. Chciałoby się niejednokrotnie wrócić do czasów, kiedy jedynym zmartwieniem było to, czy dwie zwykłe karteczki wymienia się na jedną brokatową albo, że zapomniało się fletu na lekcje muzyki. Można jedynie powspominać i starać się żyć najlepiej, jak umiemy, w zgodzie ze sobą.

A Ciebie co najbardziej zaskoczyło? Pogadajmy. Zapraszam też na mojego Instagramagdzie organizuję konkurs. Miłego popołudnia!

 

 

60 komentarzy:

  1. Cóż... szkoda, że tego nie mówią w szkole.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wiem co najbardziej mnie zaskoczyło, ale życie zaskakuje nas cały czas. Też chciałabym się wrócić do czasów, gdzie myślało się o karteczkach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio robiłam porządki i oglądałam moje karteczki, pamiętniki, złote myśli. Eh jaki człowiek był wtedy głupi, że nie cieszył się dzieciństwem :) Po 20 życie jest jeszcze super, ale po 30 pędzi jak szalone i to jest przerażające.. Pamiętam jak byłam młoda i dziwiłam się, że ludzie są grubi. No ile to mniej jeść i już się chudnie, wystarczy chcieć! Ta.. jasne, po 30 metabolizm się tak zmienia. Przytyje się w tydzień, a chudnie w kilka miesięcy, tyle wyrzeczeń przy tym ;/ To gotowanie obiadów mnie denerwuje, nie mam na nie kompletnie czasu , a przecież jeszcze pranie, sprzątanie i inne obowiązki. A przecież miałam wyprowadzić się po 18 i zawojować świat ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda z tym metabolizmem, gadanie "wystarczy chcieć" mnie mega wkurza. Myślę, że wiele osób tak myślało, a tu bam! Rzeczywistość.

      Usuń
  4. To prawda, że większość tego co się zarobi potem idzie na rachunki :/
    Ludzie chyba z natury są zawistni, ale nie można wrzucać też wszystkich do jednego wora :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale jako dorosła osoba bardziej odczuwa się tą zawistność. Również pozdrawiam.

      Usuń
  5. To prawda. Dorosłość daje nam inne spojrzenie na świat :D
    Niekiedy zabawne, a niekiedy mocne zderzenie z rzeczywistością.
    Jak byłam dzieckiem to bardzo chciałam być dorosła...
    Teraz marzę o jednym dniu tak cudownej beztroski jak kiedyś :D
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chcemy to, czego nie mamy. A jak już to dostajemy to chcemy powrotu do poprzedniego stanu rzeczy. Pozdrawiam!;)

      Usuń
  6. W sumie z większością się zgadzam, ale nie z punktem nr 9. O nie! Takie wredne obgadywanie leży w naturze tylko ludzi o skrzywionym postrzeganiu świata i ich aż tak dużo nie ma. A jeśli są w twoim otoczeniu to ewakuuj się, dziewczyno! To jedna z moich najważniejszych lekcji dorosłości: zło się ucina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno odcięłam się od toksycznych relacji. Bardzo dobra lekcja!

      Usuń
  7. O z tymi lodami to święta prawda :P Choć mnie nadal zaskakują jak jestem u rodziców. Otwieram zamrażalnik, patrzę o mają lody a okazuje się, że tam zamrożone rolady :P

    OdpowiedzUsuń
  8. ja dorosłość trenuję już 15 lat, nic mnie nie cieszy bardziej niż porządek w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to prawda! Jak człowiek posprząta cały dom, a później sobie usiądzie i popatrzy jak jest czysto, chłonie tą chwilę... na jakieś 20 minut bo później znowu jest brudno. 🙈

      Usuń
  9. Haha z tą gąbką miałam wczoraj, ale radocha była :D i to genialne uczucie. Mnie chyba najbardziej zaskoczyła minimalność czasu wolnego, bo zawsze jest coś do zrobienia, zakupy, sprzątanie, wyjście z psem, praca, hobby... jak byłam młodsza często się dziwiłam, że ludzie na obiad robią gotowce, dzisiaj wiem, że jak nie ma czasu, to po prostu trzeba zrobić coś z kuchni mikrofalowej. Świetny post i blog.

    Pozdrawiam Kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to prawda - za każdym razem jest coś do zrobienia. Gotowce nieraz ratują życie. Dziękuję serdecznie i również pozdrawiam!

      Usuń
  10. Te sprawy z zarobkami to jakaś totalna magia :D Wszystko znika!

    Pozdrawiam Zakładka do Przyszłości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest największa tajemnica mojego życia, tak samo jak znikające pieniądze z komunii 😁

      Usuń
  11. Życie zaskakuje cały czas, a dorosłość to jeden z etapów, do którego można się przyzwyczaić, chociaż każdy lubi wracać do czasów dzieciństwa, kiedy wszystko było prostsze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. najgorsze są te różnice netto brutto... ile państwo zabiera ludziom to się w głowie nie mieści

    OdpowiedzUsuń
  13. W dorosłości wiele mnie zaskoczyło, ale z obiadami mam szczęście - mąż gotuje lepiej niż ja i zawsze ma jakiś fajny pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  14. W dorosłości najbardziej wkurza mnie to, że trzeba układać jadłospisy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam tak samo jak Ty, szczegolnie z tymi 18tysiaczkami po 2 latach :D Oczywiscie, ze wyplata cieszy mniej w momencie, gdy musisz praktycznie polowe wydac na rachunki ;/ niestety, starzejemy sie z kazdym dniem i mooooooze czasami stajemy sie mądrzejszymi osobami :D a najbardziej trafnym punktem jest punkt 9. Ostatnio nawet rozczarowalam sie moja bardzo dobra kolezanka, gdy dodstalam awans... nie wyobrazasz sobie nawet, jak sie telepala jak sie dowiedziala, ze bede miala lepiej... ale zycie weryfikuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie smutne, że nasze przyjaźnie i relacje są wystawione na próbę, kiedy Tobie lepiej się powodzi. Wszystko jest w porządku, gdy jesteście na równym poziomie. W momencie, w którym okazuje się, że odniosłaś sukces, z ludzi wypływają najgorsze cechy. Gratuluję i pozdrawiam!

      Usuń
  16. Mnie dorosłość zaskoczyła już wiele razy. Ogólnie pełnoletnia jestem od 5 lat, trochę ta dorosłość dała mi też w kość. Jak byłam dzieckiem to spieszyło mi się do 18 roku życia teraz dałabym wiele by wrócić do lat dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak czytam teraz Twój post to chcę wiele zmienić. Może nawet skorzystam z rad psychologa, bo gryzie mnie kilka rzeczy. W sumie to za bardzo rozpamiętuję przeszłość i nie doceniam tego co mam. Dzięki, że podałaś taki temat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mój post skłonił cię do zmian. Trzymam za Ciebie kciuki!

      Usuń
  18. Witam serdecznie ♡
    Świetny wpis, bardzo prawdziwy :D Dla mnie dorosłość też była dużym szokiem. Zderzyłam się z nią gdy zaczęłam pracę. Pamiętam, jak rozmawiałam z koleżanką z pracy, dużo starszą ode mnie trochę żaląc się jak to wypłata szybko znika, jak to nie mam na nic czasu a ona na to "witam w dorosłym życiu". Chodź dorosłość ma wiele wad ma też zalety i nie cofnęłabym czasu, pasuje mi moje życie :) Cudowny wpis!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety pieniądze są jednym z większych problemów oraz brak czasu.
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  19. Niestety nie ma co liczyć na to, że szkoła przygotuje Cię do dorosłego życia. Muszą to zrobić rodzice...

    OdpowiedzUsuń
  20. ..witam Cię najserdeczniej! 💝
    ..nie wiem co mnie najbardziej zaskoczyło w dorosłości, chyba koniec bezstresowego czasu ;)
    ..pamiętam jak bardzo chciałam być pełnoletnia, a kiedy to już nastąpiło, byłam zdziwiona że świat i wszystko jest wciąż takie same :)

    - pozdrawiam ciepłym promykiem słońca, uroczej niedzieli 🍀💛🌸

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za każdym razem w urodziny dziwiłam się, że wszystko jest takie samo. Również pozdrawiam, wszystkiego dobrego!

      Usuń
  21. Ten 9 podpunkt jest taki przykry. Ale taka jest rzeczywistość. Mało kto będzie się cieszył z nami z naszego sukcesu. A większość i tak dojdzie do wniosku, że pewnie mieliśmy jakieś znajomości, sporo pieniędzy albo po prostu szczęście. Co mnie jeszcze zaskoczyło w dorosłym życiu? Hmm... Że na samym początku prowadzenie auta i rozmawianie z kimś jest baaardzooo trudne.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jak ktoś osiąga sukces, to ludzie znajdują krzywdzące wytłumaczenia, zamiast przyznać, że po prostu ciężko pracował... A co do prowadzenia auta i rozmów to chyba to niezbyt bezpieczne. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  22. Ja mam dopiero 19 lat,"dorosła" jestem 2. rok, ale wiele Twoich spostrzeżeń pokrywa się już z moimi m.in. to, że szkoła nie uczy nas życia, ile ja znam osób, które mają rewelacyjne wyniki w nauce a w życiu kompletnie sobie nie radzą z najprostszymi czynnościami dnia codziennego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, oceny nie świadczą o inteligencji. :)

      Usuń
  23. Z tymi ocenami, to się nie do końca zgodzę, ponieważ dobre wyniki w nauce pozwalają pójść na studia i uzyskać dany zawód, a jeśli ktoś nie planuje studiów, to i tak szkołę wypadałoby ukończyć, bo może i nikt ocen nie sprawdza, ale już wykształcenie owszem i głupio mieć tylko podstawowe (a z jedynkami to raczej się daleko nie zajdzie) ;) Nie da się ukryć jednak, że w szkole niektóre rzeczy są niepotrzebne, na uj mi budowa pantofelka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jeżeli mówimy o zwykłym człowieku, który nie chcę być prawnikiem, lekarzem, psychologiem, to te oceny nie mają większego znaczenia. Bardzo dużo młodych osób nie wie, co chce robić w przyszłości. O nie, nie zgadzam się! Budowa pantofelka jest bardzo ważna, szczególnie jeśli jest się Kopciuszkiem! ;)

      Usuń
  24. A mnie chyba najbardziej zaskoczyło jak trudne jest wychowywanie dzieci.Z boku wydawało mi się to takie łatwe,oczywiste, a jednak tak wcale nie jest ;) Jeszcze bardziej doceniam trud moich rodziców i babci :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo ciekawy post. Kiedyś wszystko wydawało się prostsze...

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapraszam do mnie po wyniki konkursu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się ze wszystkimi punktami, chociaż ja to zaskoczenie mam już dawno za sobą:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ojej, tak, tak i jeszcze raz tak! Zgadzam się z każdym punktem. Wielu rzeczy nauczyłam się, albo spadło na mnie jak grom z nieba właśnie po wyprowadzce z rodzinnego domu. A to wszystkie, "jak skończę 18 lat to..." no cóż, poszło... w siną dal :)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Ewelina

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo Ci dziękuję za czytanie mojego bloga i wszystkie komentarze. Zawsze staram się odwdzięczyć. Miłego dnia!