03 maja

Czy matura jest potrzebna?

 

Cześć, jestem Magda, nie zdałam matury z matmy, więc nic w życiu nie osiągnę. Tak się przedstawiałam ludziom przez jakiś czas, trochę z przekąsem. Jutro zaczynają się matury, w związku tym chciałabym opowiedzieć coś o swoich – może kogoś podniesie to na duchu. W 3 technikum rzuciłam szkołę i przeprowadziłam się 250 km od domu, do Gdyni. Zaczęłam tutaj liceum zaoczne dla dorosłych, które udało mi się skończyć. Poziom nauczania był niski, gdyby nie wiedza z technikum, ciężko byłoby ze zdaniem matury.  

 Zanim wygooglujesz „Gdzie kupić maturę w Polsce?” przeczytaj. Matura w obecnych czasach nie jest tak potrzebna, jak kiedyś – nie jest już prestiżowa i nie otwiera bram do nieba na równi z kluczem św. Piotra. Potrzebna jest po to, by iść na studia. 

MOJA HISTORIA.

Nigdy nie wiedziałam, o co tyle szumu wokół tych matur, ale domyślam się, że może to być ważne dla osób, które mają same 5 i chcą iść do dobrych szkół. Ja uczyłam się przeciętnie, w zależności od tego czy mi się chciało. Zwykle nie chciało. Nie miałam żadnej poprawki, zdawałam z klasy do klasy.

Pierwszego dnia był polski, którego się nie bałam. Wiedziałam, że zdam bez problemu. Nawet nie dzięki znajomości lektur, a dzięki umiejętności lania wody. Jak postanowiłam, tak zrobiłam, polski bez problemu i z bardzo wysokim wynikiem.

Kolejny dzień to matma. Pamiętam, że padał śnieg, a ja szłam jak na skazanie. Zawsze byłam z niej słaba. Wiedziałam, że nie zdam. Jak postanowiłam... No nie zdałam, no. 🙈 Nie było to dla mnie żadnym zaskoczeniem, choć było mi przykro, bo przez 4 miesiące prawie codziennie wałkowałam wszystko od podstaw z kimś, kto mi tłumaczył. Ze strachem sprawdzałam czy są już wyniki. Po 14 się pojawiły i... zabrakło 2 (!) punktów. Byłam rozczarowana, ale nie wylewałam łez, bo tak jak wspomniałam - wiedziałam, że nie zdam.

Następnego dnia był angielski. Zawsze miałam problem z czasami i jedyna wiedza, z jaką szłam na angielski, to taka, że „Danie z kurczaka” to nie "Denmark from chicken", ale dużo większa nie była. Też udało mi się zdać.

Ustnych nie wspominam zbyt dobrze, wylosowałam temat na polskim "Środki stylistyczne do opisywania miłości w tekstach kultury i przykłady" - z perspektywy czasu myślę, że bardzo prosty temat, a wtedy miałam w głowie na przemian dwa wersy: „z autobusem Arabów zdradziła go” i „ktoś mnie pokochał, świat nagle zawirował”. NIC WIĘCEJ. Finalnie cytowałam Quebonafide, VNMa, opisałam miłość w filmach i zaliczyłam na 40%, ale przeżywam to bardziej, niż niezdaną matmę. Angielski też jakoś poszedł, w sumie do dziś nie wiem, jak go zdałam.

Wracając do matmy. W maju matury, w sierpniu poprawy. W czerwcu poleciałam do Anglii do pracy na miesiąc, żeby zarobić na korki i wróciłam w lipcu do Polski. Podeszłam do poprawy. Wcześniej brakło 2 punktów, a teraz... 1(!) Tak, jeden głupi punkt. Stwierdziłam, że się nie poddam i w styczniu chciałam złożyć deklarację maturalną, ale okazało się, że... już za późno i nie można. 🙈 Wyobraźcie sobie moje zdenerwowanie w tym momencie! Świat postanowił, że nie jest mi dane mieć maturę.

Udało się dopiero za rok. Czyli 2 lata bujałam się z niezdaną matmą, byłam jak Odyseusz wracający do Itaki albo Syzyf pchający głaz. W zupełnie niczym nie przeszkodził mi jej brak. Ale chciałam ją zdać, by spróbować studenckiego życia i może bardziej rozwinąć swoje zainteresowania. Mojej babci na tym zależało, więc chciałam zdać też trochę dla niej. W międzyczasie zrobiłam sobie w szkole policealnej instruktora ds. terapii uzależnień (przydało mi się to zupełnie po nic, ale bardzo lubiłam chodzić na zajęcia) i drugi raz wyjechałam do Anglii, tym razem na 5 miesięcy. Nigdy nikt nie zapytał mnie o wykształcenie i o maturę w pracy.

Co, jeśli nie zdam matury? 

Bez spiny, są drugie terminy. A w moim przypadku były nawet trzecie i czwarte. To, że ktoś nie ma matury, nie czyni go gorszym. Nie każdy musi ogarniać matematykę czy polski i nie każdy musi studiować - teraz dzięki internetowi można mieć wiele inspiracji i robić tyle ciekawych rzeczy, że papierek jest niepotrzebny. To, że nie uda Ci się zdać nie świadczy o tym, że niczego nie umiesz - czasem po prostu źle trafi się z zadaniami.

A jakie Ty masz wspomnienia z matury? A może masz ją przed sobą? Pogadajmy.

22 komentarze:

  1. Maturę zdawałam już 12 lat temu :P ale do dziś pamiętam ten stres :D Na szczęście byłam ostatnim rocznikiem, który nie musiał zdawać matmy :D gdyby było inaczej to bym się pewnie tak jak Ty bujała z jej zdaniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci się poszczęściło, zazdroszczę 😆

      Usuń
  2. Też uczyłam się przeciętnie w liceum (a raczej wkładałam minimum wysiłku w naukę, więc efekt był przeciętny, bo więcej mi się nie chciało), ale maturę zdałam dobrze. Wiedziałam, że matmę zdam, ale mój wynik to trochę kwestia szczęścia i pewności przez dobry omen, który dostałam.
    Na maturze z matmy jest najważniejsze umieć korzystać z tablic maturalnych i zaczynać zadania. Poza dwoma wzorami tam jest wszystko, tylko trzeba się z tym oswoić i umieć z tego korzystać.
    Strach przed maturami ustnymi miałam do próbnej ustnej z polskiego. Tam zauważyłam, że koleżenka, która ledwo ją zdała, po prostu nic nie mówiła, a nauczycielka wyciągała z niej słowa na siłę, żeby tylko jej nie oblać. Wniosek jeden - trzeba mówić cokolwiek na temat, byleby nie milczeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że ja nie umiem podstawiać nawet do wzoru, nie umiem wykonać działania, jakiego ode mnie chcieli, więc uczyłam się typów zadań z matmy na pamięć.

      Usuń
  3. Ja nie zdawałam matury, ale uważam, że nie potrzebnie jest wokół niej tyle szumu. Jak nie za pierwszym podejściem, to zdasz za kolejnym i nic się nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest zbyt duży nacisk na zdanie i media oraz nauczyciele bardzo to rozdmuchują.

      Usuń
  4. Ja nie zdałam matematyki przez co nie mam matury
    Wszystkie inne przedmioty zdałam ale matmy nie. Poprawki nic nie dały więc dałam sobie spokój. Matura nie jest najważniejsza :)

    Super wpis! :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja matura to bajka. Zdawałam jeszcze starą matu. Z polskiego i z historii były wypracowania. Jestem humanistą i siadły mi tematy. Napisałam na piątki, byłam zwolniona z ustnych. Angielski też na 5, ale był prosty. I teraz te piątki mogę sobie wsadzić. Nie przygotowało mnie to do rynku pracy. Skończyłam polonistykę, ale nigdy nie chciałam pracować w szkole. Rok po studiach zostałam sekretarką dzięki koneksjom, ale dobrze radziłam sobie w tej pracy. Po wychowawczym zaczęłam pracę w tej samej firmie w dziale wydawnictw i pracowałam tam kilkanaście lat. Zaczęły się moje problemy z depresją i po jakimś czasie sama się zwolniłam, bo praca zrobiła się koszmarna. Nowy, wymagający szef, zero podwyżek i traktowanie pracownika jak zło konieczne. Miałam przerwę i teraz zaczęłam szukać pracy, ale wiem, że będzie ciężko bo mam wobec pracy pewne oczekiwania. Nic na siłę. Zdrowie jest dla mnie ważniejsze. A dyplom z matury do niczego się nie przydał, jedynie w dostaniu się na studia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć coś fajnego.

      Usuń
  6. ja uważam że matura to tylko formalność. Liczy się to tylko do studiów, a nie świadczy o prawdziwej mądrości człowieka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, można dostać zadania, z których jest się po prostu słabym i to się wcale nie przekłada na wiedzę rzeczywistą.

      Usuń
  7. Ja zdawałam rok temu, a więc ominęły mnie matury ustne. Chociaż przez wszystkie lata nauki przed maturą osiągałam dosyć wysokie wyniki w nauce, potraktowałam ją jako formalność i powtórzyłam tylko nieco z przedmiotów, które rozszerzałam, czyli z WOSu i z historii, a na resztę egzaminów poszłam z tym, co nauczyłam się przez te lata. Na wyniki nie narzekam, bo zdałam, zaliczyłam, dostałam się na studia. Znam kilka osób, które nie zdały matematyki albo które całkiem do matury nie podeszły i mają się dobrze. Od początku nauki w szkole średniej wciska się uczniom jak mantrę, jak to matura jest ważna w życiu, a tak naprawdę to tylko egzamin, który umożliwia dostanie się na uczelnię wyższą i nie definiuje tego kim jesteśmy, jacy jesteśmy. Ot egzamin jakich wiele w edukacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pisałam rozszerzony WOS i poszło mi beznadziejnie xD żałowałam, że wybrałam ten przedmiot. No tak, bo to naprawdę o niczym nie świadczy czy zdasz czy nie i niepotrzebnie straszy się uczniów. Z tego co wiem, to w moim byłym technikum nauczycielka przepuściła dziewczyny z matmy pod warunkiem niepodejścia do matury. Totalna bzdura i słaba postawa nauczycielki.

      Usuń
  8. Ja się stresowałam na maksa, oceny miałam dobre, ale wybierałam się na studia na architekturę, a tam oprócz egzaminów rysunkowych liczyły się też wyniki matur. Poszło dobrze, z perspektywy czasu stwierdzam, że cały ten stres był nieuzasadniony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się nauczyć z dnia na dzień mieć to gdzieś, jak wokół słyszy się, że to ważne. Szczególnie w tym wieku.

      Usuń
  9. Jak ja zdawałam maturę pisemną to też padał śnieg 😀 jak zdawałam maturę to bardzo się stresowałam i chciałam zdać za pierwszym razem, żeby jak najszybciej mieć to już za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przed maturą dostałam szlaban xD Mimo, że miałam już 18 lat, ale to przez wagarowanie xD Baba z anglika chciała mnie nie dopuścić do matury, bo jak stwierdziłam, że dobrze mi idzie angielski ale jestem zbyt leniwa by się go uczyć. Finalnie nauczyłam się go metodą 3xZ czyli zakuć, zdać i zapomnieć. Teraz jak mam gadać po angielsku to tylko na %%% xD wtedy jestem poliglotką! Przed ustną z polaka dostałam biegunkę xD Maturę finalnie zdałam nawet na fajnym poziomie, ale nie na tak fajnym by dostać się na dziennikarstwo. Więc stwierdziłam, że olewam dalszą naukę. W sumie nie żałuję, że nie poszłam dalej. Pracuję i pracowałam z osobami po wysokich studiach z magistrami na kasie w markecie budowlanym i poniekąd czuję się zwycięzcą, bo tyle nauki, a i tak człowiek ląduję na kasie xD A też mam koleżankę z średnim wykształceniem i pracuje w Urzędzie Skarbowym. Da się? Da!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tych nowych zasad nie rozumiem, ale i za moich czasów egzaminy na studia były powieleniem matury...

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam serdecznie ♡
    Zdawałam maturę dobrych kilka lat temu. Pamiętam ją :) W ogóle się do niej nie uczyłam, ale ja w ogóle się nie uczyłam. Nauka dobrze mi wchodziła, miałam za to same pały za zadania domowe. Do tej pory jestem leniuszkiem. Najlepiej poszedł mi polski, ustny miałam na 90%. Stres mnie zjadł. Pisemny nie pamiętam, koło 80-90%. Zawsze lubiłam ten przedmiot, do tej pory mnie zachwyca. Angielski koło 60%-50% - było znośnie a matma koło 50%-40%. Matura do niczego mi się nie przydała. Wiedziałam, że nie pójdę na studia, do tej pory nie wiem co chciałabym robić w życiu. Egzamin jak każdy inny, jest stres, jest nerwowo (niepotrzebnie) ale myślę, że jeżeli ma się okazję to dobrze do niej podejść, chociażby żeby zobaczyć jak to jest :D
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie zdawałam matury- z powodów osobistych.
    Nie wykluczam jednak że będę jeszcze kontynuować edukację i mature zdam- cóż, co innego
    ma się w głowie w wieku 18 lat, a co innego gdy ma się 28 lat.
    Matura może mi się przydać do kontynuowania edukacji, pod kątem mojego zawodu :)
    Podziwiam Twój upór, jeśli chodzi o mature z matematyki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. witam Cię Kochana ♥
    .. świetny post ! ..matura jest potrzebna jeśli ktoś chce iść na studia :)
    ..bo tak w ogóle wiadomo, że zdanie matury nie jest żadnym wykładnikiem mądrości ;)

    - pozdrawiam cieplutko i serdecznie, ściskam :*

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Bardzo Ci dziękuję za czytanie mojego bloga i wszystkie komentarze. Zawsze staram się odwdzięczyć. Miłego dnia!