17 maja

Stany lękowe - moja historia.

 


Ostatnio na swoim Instagramie zrobiłam ankietę, o czym zrobić kolejny wpis i szerzej opowiedzieć. Większość głosów była na stany lękowe, także wychodzę naprzeciw oczekiwaniom.

Stany lękowe - co to jest, jak sobie radzić?

Kiedyś poznałam chłopaka, który miał stany lękowe, a dokładniej fobię społeczną. Zastanawiałam się jak to w ogóle możliwe i że gość chyba coś wymyśla. Kilka lat później zaczęłam się tragicznie czuć, gdy wychodziłam z domu, miałam napady paniki i dostałam obuchem w łeb – pomyślałam, że chyba mam stany lękowe. Utwierdziłam się w tym przekonaniu i poszłam do lekarza. To znaczy poszłam jest może zbyt dużym słowem – doczłapałam się ledwo do przychodni zdrowia, męczyłam się niemiłosiernie w środku i poprosiłam lekarkę o leki. Opisałam co mi jest, a że pani miała 95 lat, przepisała mi benzodiazepiny. Ale o tym zaraz.

Stany lękowe objawiają się fobiami, natręctwami i lękami. Nasilają się często do tego stopnia, że utrudniają normalne funkcjonowanie. Związane są z zaburzeniami układu nerwowego.

W moim przypadku zdiagnozowano agorafobię i zespół lęku uogólnionego – miałam napady paniki, gdy wychodziłam z domu i wchodziłam np. do sklepu albo do innego miejsca, gdzie jest wielu ludzi. Podróż pociągiem albo autobusem była dla mnie katorgą. Cały czas bałam się, że coś mi się stanie, że nikt nie udzieli mi pomocy, że umrę albo zbłaźnię się. Serce mi kołatało, było mi duszno, pociłam się i drżałam. Niejednokrotnie najadłam się wstydu, bo zostawiałam koszyk z połową zakupów i wybiegałam ze sklepu albo musiałam dzwonić po znajomego, żeby odwiózł mnie do domu, bo nie dałabym rady sama się tam dostać.  Zaczęłam unikać wychodzenia z domu, a jak już musiałam, to zabierałam ze sobą brata – czułam się wtedy bezpieczniej. Pomimo wiedzy, iż lęki są racjonalne i na pewno nic mi się nie stanie, nie umiałam zapanować nad poczuciem niepokoju.

Mam za sobą dość traumatyczny pobyt w Anglii, w którego szczegóły nie chcę się wdawać, ale trwał kilka miesięcy. Przez 4 miesiące nie spałam w nocy, bardzo mało jadłam i żyłam w ciągłym stresie, bardzo dużo paliłam i byłam w toksycznym związku. Na szczęście się skończył, wróciłam do Polski i życie toczyło się dalej. Postanowiłam pojechać do znajomego do Krakowa, ale ten wyjazd zakończył się fiaskiem i będąc zdana sama na siebie w wielkim mieście, nie znając nikogo, wszystko się zaczęło.

Wróciłam do rodzinnego domu i zauważyłam, że robi mi się słabo jak wchodzę do sklepu albo stoję w kolejce. Miałam takie „a, to pewnie przez to, że nie zjadłam śniadania”. Jednak, ku mojemu zdziwieniu, sytuacja się nie zmieniała nawet po spożyciu posiłku. W końcu zorientowałam się co jest grane, pogooglowałam trochę, a później się rozpłakałam i lekko załamalam. Dlaczego ja? Dlaczego jak zwykle mnie to musi spotykać i czy nie może być normalnie? Zawsze coś i zawsze ja.

Wiedziałam, że muszę iść do lekarza, że muszę mieć leki i działać, inaczej fobia i lęki przejmą kontrolę nad moim życiem. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jak miałam iść do lekarza, skoro bałam się wychodzić z domu? Prób było kilka. W końcu udało mi się dotrzeć i nie zemdleć. Pani zapisała mi benzodiazepiny – jest to bardzo silna grupa leków, nie powinno się ich brać dłużej, niż sześć tygodni, żeby się nie uzależnić. Zaczęłam je brać i powiem szczerze, że czułam się bardzo dobrze – miałam też depresję, więc większość czasu byłam otępiała i spałam. Jak na tamten moment odpowiadał mi taki stan rzeczy, nie musiałam się mierzyć z życiem. Pojechałam w końcu do innego lekarza, dostałam nowe leki z grupy SSRI, czyli łagodniejsze i na pewno nie aż tak inwazyjne. Brałam je jakieś 9 miesięcy i było w porządku. Odstawiłam je.

Oczywiście należy pamiętać, że leki odstawia się stopniowo, zmniejszając dawkę, przez jakieś dwa tygodnie. Ten błąd także popełniłam – odstawiłam nagle i czułam się tragicznie. NIE WOLNO tego robić, uczcie się na moich błędach.

Ale później przez stres w moim życiu, stany lękowe wróciły… no to ja też wróciłam do leków. Zdarzało się kilkukrotnie, że jak pojawiała się jakaś sytuacja, w której nie potrafiłam się odnaleźć albo mocno mnie stresowała, to miało to wpływ na nawrót stanów lękowych i fobii.

Nie chcę całe życie wracać do leków, więc zaczęłam teraz terapię poznawczo-behawioralną i mam nadzieję, że przyniesie oczekiwane rezultaty. Rozmawiałam z moją terapeutką o tym, skąd to się mogło wziąć i że mogło mieć swój początek już dużo wcześniej, dopiero w 2018 roku się uaktywniło. Mam za sobą dość burzliwe dzieciństwo, wiek nastoletni i z tego co widzę, to dorosłość też. Obecnie przez to, co się dzieje w moim życiu, mam chyba trzeci powrót do leków – tyle, że tym razem działają na mnie inaczej, niż zwykle – pomagają i wychodzę z domu, ale czuję, że niektóre rzeczy nie są tak, jak powinny, więc będę musiała je zmienić. Leki mogą sobie przestać ot tak działać, warto wtedy je zmienić.

Postanowiłam opisać swoją historię, bo wiem, że coraz więcej osób ma problemy z lękami, fobiami, nerwicami i boi się iść do lekarza. Absolutnie nie ma się czego bać. Miej sprawczość nad swoim życiem i je kontroluj. Żyjemy w takim świecie, szczególnie teraz, gdy trwa pandemia, że odbieramy wiele negatywnych bodźców i stresujemy się, jesteśmy obciążeni psychicznie i stłamszeni. Są techniki, które pomagają opanować lęk, ale generalnie należy udać się do specjalisty i nie bagatelizować tego.

Jeśli masz jakieś pytania, to zapraszam na mojego Instagrama, będę dzisiaj o tym opowiadać. Chętnie odpowiem też na wszystkie pytania. Podziel się swoimi spostrzeżeniami, czekam na komentarze i życzę miłego dnia!


36 komentarzy:

  1. ..witam, podoba mi się u Ciebie ;) ..szata graficzna urocza, piękne zdjęcia, poruszasz ważne tematy, które mogą być bardzo pomocne innym borykającym się z fobiami i różnymi problemami.. pochodzę z rodziny nauczycielskiej (z dziada, pradziada) ..mój tata specjalizował się w pedegogice specjalnej, więc tematy nie są mi obce ;) ..dziękuję bardzo za odwiedziny :)

    - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej! :) Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Nie wiem co napisać ... Mam nadzieję, że sobie poradzisz. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspolczuje Ci bardzo i trzymam kciuki aby rzeczy trudne do zrobienia okazaly sie czyms latwym i naturalnym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie ♡
    Dziękuję za twój wpis. Mam nadzieję, że zainspiruje wielu, którzy mają podobne problemy. Mam nadzieję, że inni wezmą twoje wartościowe słowa do serca. Ja akurat nie zmagam się z lękami, ale trzymam kciuki za wszystkich którzy z tym walczą! Będzie dobrze, jestem całym sercem z tobą!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i szczerze mówiąc też mam nadzieję, że pomoże to ludziom, którzy zmagają się z takimi problemami. Także pozdrawiam!

      Usuń
  5. ja nie mam lęków, choć kiedyś był to lęk przed przytyciem... miałam za młodu, w podstawówce jeszcze anoreksję. Udało mi się uporać z chorobą, ale do tej pory, nie można mi mówić że przytyłam czy schudłam. To siedzi cały czas w psychice, bo anoreksja jest chorobą umysłu, duszy, nie ciała. Choć ciało cierpi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś bardzo dzielna! Generalnie nie powinno się mówić ludziom, że przytyli albo schudli i zostawić swoje komentarze dla siebie albo ubrać je w ładniejszą formę. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. bardzo odważnie o tym piszesz. Nie wiem czy ja umiałabym tak dokładnie opisać wszystko z czym się zmagam. Podziwiam.
    I faktycznie, dobrze, że udało Ci się dotrzeć do lekarza, który zajął się Twoimi problemami. Wiele osób nie robi tego nawet jak już dostrzeże problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to, strach przed oceną i przed lekarzem. Albo jakieś błędne przekonania. A psychiatra lekarz jak każdy inny.

      Usuń
  7. gratuluję odwagi, dużo osób ma takie stany, a boi się przyznać. To nic złego, ważne, żeby iść po pomoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przełamać strach i wstyd, dokładnie.

      Usuń
  8. Wysyłam Ci mnóstwo wsparcia i trzymam kciuki, aby terapia przyniosła pożądane skutki. To przerażające jak fobia czy lęki wpływają na codzienne życie, a jak wiele osób to ignoruje, nie bierze na poważnie lub po prostu nie wie z czym ma do czynienia. Ja od ośmiu lat choruję na autoagresję i wciąż to ona wygrywa ze mną. Najsmutniejsze jest to, że praktycznie nikt nie traktuje mnie poważnie. Gdy o tym wspominam to ludzie zachowują się jakbym mówiła, że mam zły humor i tyle. Ot, czasem sobie przyłożę. Tylko ja wciąż nie odważyłam się iść po pomoc co jest w moim przypadku ogromną głupotą, a mimo to nie potrafię się zmusić na terapię. Obiecałam sobie, że jeśli wystąpi kolejny atak to dzwonię się umówić.
    Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytam o tym, bo nie wiem z czym się zmagasz, a chciałabym zrozumieć. Mam nadzieję, że znajdziesz w sobie tyle siły i odwagi, by walczyć o siebie i pójść na terapię. Trzymam za Ciebie kciuki, na pewno Ci się uda! <3

      Usuń
  9. trzymam za Ciebie kciuki, ale jestem na maksa dumna z Ciebie bo już i tak najważniejszy krok zrobiłaś! więc brawo brawo brawo! ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ma sporo różnych lęków. Czasami trochę się wyciszają, by potem uderzyć we mnie z podwójną siłą. Wspieram się naturalnymi sposobami. Gdy czuję wewnętrzny niepokój, czasami nawet bez konkretnej przyczyny, piję bardzo dużo melisy. Trochę pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co stosujesz oprócz melisy? Życzę dużo siły!

      Usuń
  11. Bardzo Ci dziękuję za tak szczery i niełatwy wpis. Wierzę,że życie z agorafobią do łątwych nie należy. Dobrze ,że postanowiłąś coś zrobić- czasami etap małych kroczków jest najlepszy. Sama panicznie boję sie biedronek i mam klaustrofobię. Zauważyłąm ,że pandemia wywoła u mnie takie napady lękowe odnośnie bliskich mi osób- że może im się coś stać etc. Masz racje leków nigdy w takich przypadkach nie należy odkładac samodzielnie.Sama 3 lata byłam na antydepresentach i odstawiałam je stopniowo bo na przykładzie znajomego wiedziałam czym grozi takie nagłe odstawienie.
    Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki- najtrudniejszy jest pierwszy krok, a ten już wykonałaś - mocno wierzę, że terpia jest w stanie Ci pomóc.

    pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagłe odstawienie to najgłupsza rzecz jaką zrobiłam, a trochę ich było. Mam nadzieję, że uda Ci się przezwyciężyć lęki, bo życie bez nich jest cudowne. Także pozdrawiam!

      Usuń
  12. Jedyna fobia jaką mam to paniczny strach przed pająkami. Raz na mnie spadł jeden to nie byłam w stanie się ruszyć, krzyknąć, a nawet oddychać. Nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pająków chyba wiele osób się boi, w tym ja. Ale ostatnio byłam na wystawie pająków i co prawda niezbyt na nie patrzyłam, ale samo to, że tam weszłam, było dla mnie wyczynem. Trzymam kciuki za poradzenie sobie z tym, wiem, co czujesz.

      Usuń
  13. Cieszę się, że miałaś odwagę do napisaniu tego. O tym trzeba mówić i nie ma się czego wstydzić. Bardzo mi przykro z powodu tego co Cię spotkało. Ja miałam kilka takich sytuacji ale to chyba był tylko epizod i to co wtedy czułam było straszne, nie chciałabym to czuć na co dzień :(
    Miałam koleżankę, którą trochę ,,gnebiłam" bo super dziewczyna a ja myślałam że nieśmiała i trochę na siłę ją popychałam do ludzi by się przekonała, że nic jej nie zrobią. Po tym wpisie, mam straszne wyrzuty sumienia, bo chciałam dobrze, a mogłam robić źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Każdy z nas popełnia błędy, a nie wiadomo, co tej dziewczynie dolegało. Każdy z nas ma jakieś demony, z którymi się zmaga. Nie ma co na siłę pomagać ludziom, oni sami wiedzą, co dla nich dobre. ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Dobrze, że opisałaś o swoim problemie, dzięki temu wielu ludzi zobaczy, że nie są sami:)
    Ja lęków nie mam, ale przez wiele lat miała depresję przeplataną z lepszymi nastrojami, tzw. zmienne nastroje, brałam leki ale od nich czułam się źle fizycznie. W końcu stwierdziłam, że leki mi nie pomogą, bo ja sama muszę coś w życiu zmienić. Gdy znalazłam stałą pracę i kilka rzeczy w życiu pozmieniałam, to jakoś tak ta depresja zaczęła ustępować. Nie zawsze leki pomogą, czasem pomoże zmiana stylu życia czy terapia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zmiana stylu życia, a przede wszystkim myślenia pomaga, ale też nie zawsze. Pozdrawiam również!

      Usuń
  15. Podziwiam za odwagę. Ogromne brawa

    OdpowiedzUsuń
  16. Oby terapia poznawczo-behawioralna pomogła Tobie uporać się z lękami.
    Dobrze, że poruszyłaś ten temat na blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymam kciuki, świetnie piszesz nawet na trudne tematy.
    Pozdrawiam
    https://artidotum.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post :) jusinx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń